Czas na telematykę

O 60% większa jest częstość występowania szkód wśród kierowców, których system telematyczny Ituran ocenił jako niebezpiecznych.
Telematyka jest przyszłością ubezpieczeń komunikacyjnych – proces już się zaczął. – Piotr Nawrock

Telematyka w ubezpieczeniach to temat, który w Polsce pojawia się i znika od kilku lat. Do tej pory żadna z firm ubezpieczeniowych nie zdecydowała się na wprowadzenie programu UBI (usage based insurance) w pełnym zakresie. Oczywiście wszyscy słyszeli już o programach Link4 czy YU!, który wspiera Ergo Hestia, ale żadnego z nich nie można tak naprawdę nazwać programem UBI. Dlaczego? Moim zdaniem jest kilka przyczyn:

1. Oba programy bazują na aplikacjach na telefon, a te mają bardzo ograniczone możliwości faktycznej oceny stylu jazdy kierowców i ograniczają się tylko do kilku elementów, które są mierzone. A – według mnie – to nie jest wystarczające do stworzenia rzetelnego obrazu profilu kierowcy.

2. Aplikacje na telefon są bardzo łatwe do „obejścia” przez użytkownika – aplikacje można włączyć lub wyłączyć kiedy się chce. Styl jazdy oceniany jest najlepiej z wykorzystaniem akcelerometru (jest on faktycznie też w telefonie), ale to wymaga, by urządzenie, było prawidłowo zamontowane, no a telefon zawsze może znajdować się w innym miejscu, np. położony luzem na siedzeniu pasażera. Aplikacja może być włączona, gdy auto prowadzi inna osoba, lub tylko wtedy, gdy mamy na to ochotę, a w skrajnych przypadkach – gdy poruszamy się np. komunikacją miejską.

3. Żadna z wymienionych firm nie stworzyła programu, który promuje bezpiecznych kierowców od pierwszego dnia, a system nagradzania jest nie do końca jasny i dalej po prostu chyba trochę uznaniowy.

Aby nikt nie uznał, że po prostu się czepiam i chcę promować rozwiązania firmy, z którą pracuję, to powiem otwarcie, że to, co robią Link4 i Ergo Hestia z Yanosikiem, to naprawdę ważna i cenna inicjatywa. To oni są tymi, którzy budują świadomość i którzy przecierają szlaki. Zatem chwała im za to!

UBI na poważnie

Przyszedł chyba jednak czas, aby podejść do tematu UBI w sposób poważniejszy. Co mam tu na myśli? Kilka elementów musi zostać wdrożonych, abyśmy my, mówię tu o kierowcach i społeczeństwie, poczuli, że szkodowość na polskich drogach faktycznie się zmniejsza. Faktem jest, że ubezpieczyciele patrzą na zysk, który może być większy, gdy będzie mniej szkód, ale jeśli spojrzeć na problem szerzej, to wypadki drogowe w Polsce są właściwie chorobą społeczną, która budżet państwa kosztuje miliardy złotych rocznie. Ponad 3 tys. osób ginie co roku w wypadkach drogowych, a znacząco więcej odnosi obrażenia, które kończą się inwalidztwem lub dużym uszczerbkiem na zdrowiu. W raporcie KRBRD wskazano, że jeden wypadek śmiertelny na polskiej drodze kosztuje podatników ponad 2 mln zł, a wypadek, który powoduje trwałe kalectwo, jeszcze więcej. Jak sobie to przeliczymy, to łatwo dojdziemy do wniosku, że wydatek na program 500+ (roczny koszt w 2018 r. to 24 mld zł) to nic w porównaniu z kosztami, jakie generują wypadki drogowe (ponad 48 mld zł według KRBRD). A zatem to tu należy szukać oszczędności, bo są one naprawdę łatwe do uzyskania, jeśli zarówno ubezpieczyciele, jak i organizacje rządowe zaczną promować wykorzystywanie narzędzi, które faktycznie powodują poprawę bezpieczeństwa.

Wdrożenie

Spójrzmy na przykład, który obrazuje, jak można stosunkowo łatwo wprowadzić system UBI i co można na nim zyskać. Pewnie myślicie, że opowiem o największym rynku UBI w Europie, tj. o Włoszech. Ale nie, wolę skupić się na Izraelu. Przyczyna jest prosta: oprócz tego, że Ituran to firma z Izraela, we Włoszech programy UBI są bardzo zaawansowane, a legislacja i procedury w firmach ubezpieczeniowych już dawno przeszły na wyższy poziom. Zatem aby być bardziej przyziemnym, skoncentruję się na rynku, z którego wywodzi się nasza firma, a który dalej jest na początku drogi, choć znacznie dalej niż Polska. Izrael w ostatnich 3 latach wprowadził kilka innowacji prawnych, które promują narzędzia poprawiające bezpieczeństwo na drodze. Jednym z nich jest ustawowe wsparcie instalacji w autach systemów typu ADAS, gdzie liderem rynku jest firma Mobileye (Intel) – owszem, na polskie warunki to abstrakcja, ale warto o tym wspomnieć – czyli systemów, które bazując na kamerze, w czasie rzeczywistym ostrzegają kierowców o niebezpieczeństwie i dają czas na reakcję. Te systemy są już standardem w większości nowych samochodów, ale Izrael poszedł o krok dalej i wprowadził regulację, która właściwie powoduje, że każdy właściciel pojazdu, nawet tego starszego, może otrzymać system ADAS praktycznie bezkosztowo. Koszty systemu rekompensowane są zniżkami w podatkach. Działa to dobrze, a rezultaty są bardzo pozytywne! Zarówno dla społeczeństwa, jak i dla budżetu państwa. A teraz wróćmy na ziemię. w Izraelu mamy już działający na dużą skalę program UBI, który wprowadziła firma ubezpieczeniowa AIG. Program nosi nazwę AIG Safe Drive i zaczął się od wprowadzenia telematyki dla młodych kierowców, czyli tych najbardziej problematycznych. Obecnie jest on już dostępny dla każdego, kto zdecyduje się na przystąpienie do programu i montaż urządzenia telematycznego Ituran w swoim aucie. Program jest skonstruowany bardzo prosto. AIG finansuje swoim klientom, którzy przystępują do programu AIG Safe Drive, zakup urzą- dzenia (EOBD lub tradycyjnego, montowanego na stałe, ale tu klient pokrywa koszt montażu). W zamian za to klient od razu otrzymuje zniżkę 10% na ubezpieczenie AC. Średnia wartość AC w Izraelu to 1 tys. USD, a zatem zniżka wynosi średnio 100 USD. Od drugiego roku wysokość zniżki zależy już tylko od tego, jak kierowca jeździ, i od tego, jak system Ituran oceni jego jazdę. To, co ważne, to fakt, że system Ituran jest systemem aktywnym, czyli kierowcy, którzy mają urządzenia typu EOBD, dostają regularne raporty i mają dostęp do aplikacji, gdzie na bieżąco mogą śledzić swoje postępy, a kierowcy, którzy mają urządzenie montowane w aucie, są dodatkowo jeszcze informowani dźwiękiem o popełnianych błędach w czasie rzeczywistym. Dzięki temu kierowcy nie są pozostawieni sami sobie, a dokładnie wiedzą, co robić i jak jeź- dzić, jakich błędów unikać, aby wynik był możliwie najwyższy. 40% wszystkich kierowców w programie osiąga wynik wyższy niż 75 punktów (w 100-punktowej skali) i otrzymuje zniżkę na AC w kolejnym roku. Mediana oscyluje w okolicach 70 punktów, a kierowcy osiągający wynik wyższy niż 80 punktów uznawani są za bardzo bezpiecznych i uzyskują naprawdę duże zniżki. W tabeli przedstawiono zasady ich przyznawania.

Dodatkowym czynnikiem wprowadzonym przez AIG jest liczba kilometrów, jakie kierowca pokonuje w ciągu roku. Założenie jest oczywiście proste: mniej jeździsz, to mniejsze jest ryzyko, że spowodujesz szkodę. Po trzech latach funkcjonowania systemu AIG stwierdza, że kierowcy uzyskujący wynik wyższy niż 80 punktów mają o 60% mniejszą częstość występowania szkód niż kierowcy uzyskujący 60 punktów i mniej. To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Pozwala ono stwierdzić, że warto mierzyć i warto dawać ludziom narzędzia do tego, aby mogli poprawiać swój styl jazdy. Bez tego większość ludzi nie jest w stanie ocenić sama siebie. Po prostu myślą, że jeżdżą dobrze i kropka. A rzeczywistość może być zupełnie inna. Innym, biznesowo istotnym aspektem jest fakt, że do takiego programu jak AIG Safe Drive przystępują kierowcy, którzy są bardziej świadomi, a zatem to grupa kierowców, których każda firma ubezpieczeniowa powinna chcieć. CEO w AIG Izrael Shay Feldman informuje, iż program AIG Safe Drive pozwala firmie AIG zwiększać swoją zyskowność, a jednocześnie powoduje, że cały rynek na tym zyskuje, ponieważ bezpieczni kierowcy nie muszą faktycznie subsydiować tych niebezpiecznych, co było po prostu nie fair. Dodatkowym elementem, jaki zauważa, jest fakt, że program AIG Safe Drive jest bardzo doceniany przez rodziców, którzy mają dzieci rozpoczynające przygodę z jazdą. Dzięki narzędziom Ituran mogą oni na bieżąco kontrolować zachowanie swoich pociech i odpowiednio reagować, gdyby komuś niebezpiecznie budziła się w głowie pasja kierowcy rajdowego na drodze publicznej. Liczba uczestników programu AIG Safe Drive rośnie rok do roku w przedziale 10–20% i AIG jest zainteresowane rozszerzeniem go również o zniżki na ubezpieczenie OC. Kluczem do sukcesu było zastosowanie właściwych narzędzi do analizy stylu jazdy oraz wprowadzenie algorytmów oceniających kierowcę, które były weryfikowane wspólnie przez Ituran i AIG. Dlaczego to takie istotne? Jest wiele firm na rynku, które chwalą się tym, że mają narzędzia i system oceniający styl jazdy kierowców. Ja muszę tu jasno powiedzieć, że to nie może być prawda. Przyczyna jest prosta i nawet Ituran miał algorytmy, które po prostu się myliły i na początku oceniały kierowców tylko „w przybliżeniu”. Dopiero trzy lata pracy z firmą AIG i próbka statystyczna sięgająca kilkadziesiąt tysięcy klientów pozwoliła dostosować pracę algorytmów tak, że wykrywają one zdarzenia, które statystycznie kończą się szkodą. Takie informacje mogą być uzyskane tylko przy współpracy z ubezpieczycielami, bo to oni są tymi, którzy faktycznie wiedzą, że doszło do wypadku, i często wiedzą też, jaka była jego przyczyna. Dlatego Ituran czasem musiał modyfikować algorytmy, które mówiły, że dane zachowanie jest niebezpieczne, ale AIG stwierdzało, że statystycznie po tego typu manewrach nie odnotowują szkód… i na odwrót.

W Polsce

I wróćmy teraz do Polski. Nasz rynek już zaczyna dojrzewać i widać, że nawet największa firma ubezpieczeniowa w Polsce zaczęła poważnie podchodzić do tematu telematyki w ubezpieczeniach. Właśnie jest wprowadzany program PZU GO i PZU w swojej strategii na 2020 jasno pokazuje, że telematyka będzie jednym z kluczowych elementów rozwoju. Można się spodziewać, że cały rynek lada moment ruszy w tym samym kierunku. Podsumowując, my wierzymy, że kierunek flotowy to bardzo dobry pomysł na wykonanie pierwszego kroku w stylu UBI. Floty to lwia część rynku samochodowego w Polsce, a co więcej, to ta właśnie grupa jest najbardziej szkodowa. A zatem to tu jest najwięcej do zyskania – dla wszystkich!

Na koniec już słowo dla samych firm posiadających floty. Od lat firmy telematyczne niosły na sztandarach hasła dotyczące oszczędności na paliwie i optymalizację procesów, np. sprzedażowych. To, co my pokazujemy, to fakt, że największe oszczędności można uzyskać nie w tych dwóch aspektach (choć nie pozostają one bez znaczenia), ale właśnie w redukcji liczby wypadków i w eliminacji utraconych roboczodni. Każdy dzień pracy pojazdu lub handlowca to obrót dla firmy, a utracone dni to utracony obrót. A zatem, drodzy menedżerowie flot, zacznijcie, proszę, liczyć, ile traci firma dni z tytułu szkód, mnóżcie to przez średni obrót generowany przez osobę lub pojazd i z tej perspektywy decydujcie, czy warto inwestować w systemy, które ten problem eliminują.

Piotr Nawrocki,
CEO Ituran.

 

źródło: Miesięcznik ubezpieczeniowy | Kwiecień 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *